„Krótka historia strasznych słów”. Wykład dr. Kamila Pawlickiego | 27 października 2026 | Relacja
We wtorek 27 października zaprosiliśmy Państwa na wykład-ciekawostkę z naukowym sznytem. Prelegentem był dr Kamil Pawlicki, językoznawca związany z Instytutem Slawistyki Polskiej Akademii Nauk. Nie zabrakło w nim również dreszczyku związanego z tematem, zwięźle określonym jako „Krótka historia strasznych słów".
Powitawszy zebranych, dyrektor MRK Maciej Kordas zwrócił uwagę, że tego typu inicjatywa odbywa się w naszym muzeum na przełomie października i listopada już po raz trzeci. Przypomniał, że dwa lata temu Magdalena Kowalska-Cichy wygłosiła prelekcję pt. „«Czarownice» na ziemi radomskiej", zaś w zeszłym roku dr Łukasz Maurycy Stanaszek opowiedział nam o pochówkach antywampirycznych w średniowiecznej Polsce.
Już z pierwszych minut wystąpienia dr. Pawlickiego wywnioskować można było dwie rzeczy. Po pierwsze, że wbrew tytułowi prelekcji historia „strasznych słów" nie jest wcale krótka. Wręcz przeciwnie: gdy w poszukiwaniu źródeł słów, którymi posługujemy współcześnie, zwracamy się aż do języka praindoeuropejskiego, sięgamy w przeszłość odległą nawet o nawet 6000 lat. Po drugie: okazało się, że wykład będzie wyróżniał spośród innych wysoki stopień interakcji z publicznością, dalece wykraczający poza zwyczajowe zaproszenie do zadawania pytań po zakończeniu części zasadniczej. Przeciwnie, na każdym etapie wywodu prelegent dawał słuchaczom okazję wykazania się intuicją językową, zachęcając do zgadywania, jakie polskie słowo pochodzi od widniejącego na ekranie pradawnego rdzenia, albo jak powinna brzmieć jego kolejna forma.
Zaczynając od tego, co każdemu najbliższe, czyli własnego tchu, od którego pochodzi „duch", a od niego zaś „dusza", skąd już tylko krok do naszych „zaduszek", ekspert przeprowadził nas przez gąszcz wyrazów krążących wokół tematyki związanej z nadchodzącymi świętami.
Dużo miejsca w trakcie spotkania zostało poświęconych wyrazom związanym ze śmiercią i umieraniem, jak również określeniom związanym z istotami nadprzyrodzonymi. Część z znanych jest z popkultury (np. „wampir", „wilkołak"), inne zaś – choć równie interesujące – cechują się mniejszą rozpoznawalnością (m.in. „strzygi", „kikimory", „dwuduszniki"). Poruszony temat, choć oparty na specjalistycznej wiedzy i hermetycznym aparacie pojęciowym okazał się zaskakująco przystępny. Było to zasługą z jednej strony otwartej, aktywnej publiczności, z drugiej zaś stylu komunikacji prelegenta, który oprócz pracy naukowej od lat zajmuje się również popularyzacją swojej dziedziny pod szyldem „Ciekawostki językoznawcze" na Facebooku i kanale YouTube.
Po zakończeniu wykładu słuchacze długo jeszcze indagowali prelegenta o intrygujące ich niuanse języka i warsztatu osób, które go badają. Pytania dotyczyły m .in. kwestii stopnia pewności językoznawczych hipotez, zagadnienia językowych osobliwości (wyrazów szczególnie trudnych do wyjaśnienia) czy ewentualnych podobieństw języków z rodziny indoeuropejskiej do języków z innych stron świata, np. chińskiego. W tej części odeszliśmy nieco od kwestii „strasznych słów", skupiając się na specyfice pracy naukowej językoznawcy. Całościowo to, z czym przyjechał do nas dr Pawlicki, okazało się dla zebranych na tyle ciekawe, że w trakcie rozmów kuluarowych był on co chwila podchodziły do niego kolejne osoby, proszące o wyjaśnienie jakiegoś zagadnienia. Bowiem, jak zwięźle podsumował jeden z uczestników spotkania: „to był wykład inspirujący do myślenia".
Relacja Kroniki Kozienickiej:
Powrót












